Śmieszne rymowanki, które rozśmieszą każdego do łez

Najlepsze i najpopularniejsze śmieszne rymowanki

Śmieszne rymowanki to ponadczasowa forma humoru, która od pokoleń bawi zarówno dzieci, jak i dorosłych. Ich siła tkwi w prostocie, absurdalności i rytmicznej, łatwej do zapamiętania strukturze. Portal RymujTo.pl, który w latach 2015-2020 zebrał ponad 70 tysięcy śmiesznych rymów od użytkowników, jest prawdziwą kopalnią tego typu perełek. Popularność konkretnych tekstów rodzi się często w szkolnych ławach, na podwórkach czy w internecie, a następnie rozprzestrzenia jak wirus, zyskując setki wariantów. Najlepsze i najpopularniejsze śmieszne rymowanki łączą w sobie kilka kluczowych cech: chwytliwą rymowankę, zaskakującą puentę lub absurdalny obraz, który zapada w pamięć. Wśród tysięcy propozycji można znaleźć prawdziwe hity, które zna niemal każdy, niezależnie od wieku.

Klasyczne schematy rymów, które zawsze się sprawdzają

Podstawą każdej dobrej, śmiesznej rymowanki jest oczywiście odpowiedni schemat rymu. Klasyką gatunku są rymy parzyste (aabb), które są niezwykle proste do tworzenia i recytowania. Równie popularne są krótkie, czterowersowe formy z punchline’em w ostatniej linijce. Jednak prawdziwym fenomenem w świecie śmiesznych rymów jest tzw. schemat 'łokieć pięta’ z dodatkowym elementem. Ta prosta, rozbudowywana formuła, polegająca na dodawaniu kolejnych, rymujących się części ciała lub przedmiotów, daje nieograniczone możliwości kreatywnej (i często niecenzuralnej) zabawy. To właśnie takie powtarzalne, rytualne struktury są najchętniej wykorzystywane i modyfikowane przez twórców rymowanek, ponieważ dają poczucie znajomości i jednocześnie pozwalają na zaskoczenie słuchacza finałem.

  • Łokieć, pięta, palec, nos, każdy tutaj rymy głosi.
  • Raz, dwa, trzy, zaczynamy, śmieszne rymy tworzymy.
  • Na podłodze, na dywanie, stoją rymy w śmiesznej ścianie.

Najpopularniejsze tematy wśród tysięcy rymów

Analizując ogromną bazę śmiesznych rymów, można wyróżnić kilka wiodących tematów, które przewijają się przez dziesiątki tysięcy tekstów. Bezkonkurencyjnym liderem jest szkoła i wszystko, co się z nią wiąże: nauczyciele, przedmioty, kartkówki i wagary. To naturalne środowisko powstawania i przekazywania tej formy folkloru. Drugim bardzo popularnym tematem jest rodzina, szczególnie w krzywym zwierciadle – babcie, dziadkowie i ich (zmyślone) przygody. Kolejny duży blok stanowią rymowanki absurdalne, często pozbawione głębszego sensu, ale za to bardzo zabawne w swej surrealistycznej formie. Nie brakuje też tekstów nawiązujących do popkultury, gdzie obiektem żartów stają się celebryci, jak choćby Justin Bieber. Wreszcie, osobną, dość wulgarną, lecz kultową kategorią są rymowanki „łańcuchowe” o babie i trawce, które mają niezliczoną ilość wariantów.

  • Szkoła, lekcje, dzwonek, klasa, minął dzień, już nas pasza.
  • Babcia, dziadek, kot i pies – taki dom to raj, to zresztą wiesz.
  • Rym absurdalny, bez sensu, lecz rozśmiesza bez wysiłku.

Śmieszne rymowanki anty-szkolne i o nauczycielach

Śmieszne rymowanki anty-szkolne to prawdopodobnie największy i najżywiej rozwijający się nurt w tym gatunku. Powstają one w naturalnej opozycji do szkolnej rzeczywistości, stanowiąc formę niewinnego buntu i wentyl bezpieczeństwa dla uczniów. Rymowanki te z humorem, a czasem z lekką złośliwością, opisują szkolne niedogodności, znienawidzone przedmioty i relacje z nauczycielami. Są szybko przekazywane z ust do ust, stając się elementem wspólnej, uczniowskiej kultury. Ich popularność dowodzi, że nawet w najnudniejszej, zdaniem uczniów, lekcji można znaleźć iskierkę śmiechu, jeśli tylko odpowiednio ją opisze.

Hokus pokus, czary mary, nie ma szkoły, są wagary

To chyba najsłynniejsze zaklęcie każdego ucznia marzącego o wolności. Rymowanka „Hokus pokus, czary mary, nie ma szkoły, są wagary” istnieje w wielu wariantach, ale jej sedno pozostaje niezmienne: magiczna nadzieja na pozbycie się szkolnego obowiązku. Często bywa rozbudowywana o kolejne wersy, które opisują, co uczeń zamierza robić zamiast siedzenia w ławce. Jest kwintesencją marzeń o swobodzie i symbolicznym odczarowaniem szkolnej rutyny. Podobnym duchem tchnie inny klasyk: „Sobota dzień wesoły, bo nie trzeba iść do szkoły”, który celebruje koniec tygodnia nauki.

  • Hokus pokus, czary mary, zniknij szkoło, są wagary! A ja pójdę na boisko, będę grał, to jest wszystko.
  • Sobota, niedziela – to są dni wesela. Poniedziałek, wtorek, środa – aż się ryczą wszyscy z głoda.
  • Czary mary, niech się stanie, zamiast szkoły – oglądanie seriali i granie bez ustania.

Matmy nie trawię, polskim się dławię, angielski nudny

Antypatie do konkretnych przedmiotów również znajdują odzwierciedlenie w rymowanym humorze. Rymowanka „Matmy nie trawię, polskim się dławię, angielski nudny, dzwonek przecudny” perfekcyjnie oddaje uczucia wielu uczniów. W skondensowanej formie wyraża frustrację związaną z nauką i jedyną jasną punkt w szkolnym dniu – jego zakończenie. Dzwonek jest tu prawdziwym wybawicielem. Tego typu teksty są bardzo popularne, ponieważ każdy uczeń może się z nimi utożsamić, mając swój własny „czarny punkt” w planie lekcji. To forma zbiorowej terapii poprzez śmiech.

  • Matma – koszmar, polski – nudny, w-f to jedyny cudny. Angielski – słówka męczą, tylko dzwonek serce tęskniące.
  • Fizyka, chemia – świata zagadka, lecz dla mnie to wielka zagadka. Biologia – dissectio, lepiej iść na przerwy ratio.
  • Geografia – mapy, miasta, historia – daty, basta! Muzyka i plastyka – to jest moja logistyka.

Rymowanki o rodzinie, babci, dziadku i codzienności

Rodzina, a szczególnie jej starsze pokolenie, jest nieustającym źródłem inspiracji dla twórców śmiesznych rymowanek. Babcie i dziadkowie w tych humorystycznych wierszykach często zyskują zupełnie nowe, absurdalne życie i zawody, dalekie od stereotypowego obrazu. Rymowanki te są zwykle pełne ciepła i sympatii, nawet jeśli przedstawiają dziadka kopiącego węgiel pod śmietnikiem. Przerysowują codzienne sytuacje, nadając im komiczny, często surrealistyczny wymiar. To dowód na to, że śmieszne rymowanki mogą opisywać najzwyklejsze aspekty życia, czyniąc je niezwykłymi i zabawnymi.

Babcia jest kucharką, robi kluski betoniarką

Wizerunek babci jako mistrzyni kuchni zostaje tu poddany komicznemu przerysowaniu. Rymowanka „Babcia jest kucharką, robi kluski betoniarką” jest znakomitym przykładem absurdu, który bawi zestawieniem domowego, ciepłego obrazu babci z ciężkim sprzętem budowlanym. To jeden z wielu popularnych motywów, gdzie babcia dostaje nietypowe, często „męskie” lub przerysowane atrybuty. Podobnie dzieje się z dziadkiem, jak w rymowance „Dziadek górnikiem, kopie węgiel pod śmietnikiem”, która w komiczny sposób łączy poważny zawód z bardzo przyziemnym (dosłownie!) miejscem pracy.

  • Babcia jest kucharką, robi kluski betoniarką. Zupę w cementomieszalce, aż się trzęsą wszystkie palce.
  • Dziadek górnikiem, kopie węgiel pod śmietnikiem. Znalazł butelkę i gazetę, więc ma dzisiaj całą fetę.
  • Babcia listonosz, niesie listy aż pod prosz. Dziadek pilot, lata w chmurach, ale tylko gdy się chmurzy.

Na górze róże, na dole… humorystyczne warianty

Klasyczna, naiwna rymowanka dziecięca „Na górze róże, na dole fiołki” stała się podstawą dla niezliczonych, humorystycznych przeróbek. To doskonały przykład jak tradycyjny tekst może zostać przejęty i sparodiowany, dając początek zupełnie nowej gałęzi humoru. Końcówki bywają różne: od absurdalnych, przez nieco grubiańskie, po całkiem kreatywne. Popularność tych wariantów pokazuje, jak silna jest potrzeba przełamywania schematów i nadawania znanym formom nowego, zabawnego znaczenia. Każdy taki wariant to małe zwycięstwo imaginacji nad tradycją.

  • Na górze róże, na dole… buty dziurawe, w środku nogi krzywe i prawe.
  • Na górze róże, na dole… stół z obiadem, a pod stołem kot się kłóci z sąsiadem.
  • Na górze róże, na dole… biurko z lekcjami, a ja patrzę na nie z rozpaczy oczami.

Absurdalne i kultowe teksty, które wszyscy znają

Ten dział to prawdziwe „greatest hits” świata śmiesznych rymowanek. Znajdują się tu teksty, które przekazywane są z pokolenia na pokolenie, często nie wiadomo nawet skąd dokładnie się wzięły. Są to rymowanki absurdalne, gdzie logika zostaje zawieszona, a najważniejszy jest rytm, rym i zaskakująca, często niesmaczna puenta. To właśnie te teksty najczęściej wywołują salwy śmiechu, ponieważ ich humor opiera się na całkowitym zaskoczeniu i surrealizmie. W tej kategorii mieszczą się zarówno wulgarne klasyki, jak i współczesne żarty oparte na postaciach z popkultury.

Justin Bieber w rymowankach jako idiota lub dziewczynka

Celebryci często stają się obiektami żartów, a w świecie śmiesznych rymowanek nie mogło zabraknąć Justina Biebera. W tekstach krążących po sieci i szkolnych korytarzach kanadyjski piosenkarz bywa przedstawiany w sposób lekko pogardliwy – jako idiota lub, co ciekawe, dziewczynka. Te rymowanki to przykład bardzo współczesnego folkloru, który wykorzystuje aktualne postaci z życia publicznego, aby tworzyć nowe, żartobliwe narracje. Pokazują one, jak śmieszne rymowanki ewoluują i dostosowują się do nowych czasów i nowych „bohaterów”.

  • Justin Bieber, idziesz sobie, zamiast śpiewać, myjesz żłobek. Włosy masz jak dziewczyna, cała sala się przeklina.
  • Justin, Justin, gdzie twój głos? Chyba poszedł na bankiet. Zamiast nut, śpiewasz falset, aż się krzywi cały świat.
  • Bieber tańczy, Bieber skacze, pewnie zaraz coś zobacze. A my wszyscy się śmiejemy, bo to lepsze niż kino.

Gdy ci smutno, gdy ci źle, weź oreo, udław się

Ta rymowanka to mistrzostwo świata w czarnym humorze i nieoczywistej puencie. Zaczyna się jak typowa pociecha („Gdy ci smutno, gdy ci źle…”), by nagle, za sprawą ostatnich słów („weź oreo, udław się” lub wariant „przytul misia, udław się”), zmienić się w coś zupełnie innego. Istnieje też łagodniejsza wersja z przytulaniem. Absurdalne zestawienie pocieszenia z potencjalnie tragicznym finałem jest właśnie tym, co sprawia, że ta rymowanka jest tak chwytliwa i zabawna. To kwintesencja humoru, który polega na złamaniu oczekiwań słuchacza.

  • Gdy ci smutno, gdy ci źle, weź oreo, udław się. Albo lepiej daj sąsiadowi, niech on ma ten kłopot nowy.
  • Gdy dzień zły i humor kisły, ciastko sobie weź i… chrup! Ale uważaj na gardło, bo to czasem bywa zdradło.
  • Smutek, żal i wielka nuda? To jest sprawa nie dla złuda. Weź cukierka, czekoladę, albo skocz na długą radę.

Nie sposób nie wspomnieć o innych, absolutnie kultowych tekstach, które są częścią tego kanonu. Należą do nich m.in. życiowa prawda o kartkówce („Do kartkówki trzeba dwojga: jeden pisze, drugi ściąga”), absurdalna opowieść o babci i dziadku („Babcia stówkę, dziadek stówkę, kupili motorówkę. Babka pierdła, motor zgasł”) czy wojenna anegdota („Wpadła bomba do chałupy, Niemcom w dupę rozwaliła”). A na samym szczycie tej piramidy absurdu stoi wielopokoleniowy, wulgarny klasyk o babie, która srała, trzymając się trawki. Ta rymowanka, istniejąca w setkach wariantów („Srała baba trawki się trzymała, trawka się urwała/ślizgła, baba się obsrała”), jest prawdopodobnie jedną z najpopularniejszych i najczęściej modyfikowanych w historii. Każdy z tych tekstów, mimo upływu lat, wciąż potrafi rozśmieszyć do łez, udowadniając, że siła śmiesznych rymowanek tkwi w ich uniwersalności, prostocie i nieśmiertelnym absurdzie.

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *